Gry

World of Warcraft: The Burning Crusade Classic - Recenzja

image

Minął nieco ponad miesiąc, odkąd po raz pierwszy przeszedłem przez Dark Portal i postawiłem pierwsze kroki w Burning Crusade Classic. Mimo że zaszły pewne zmiany, w większości wszystko jest tak, jak to zapamiętałem. Pojawiło się nawet sporo rzeczy, o których zapomniałem, co było prawdziwą gratką i myślę, że to jest właśnie to, w czym zarówno Classic, jak i Burning Crusade Classic przodują. Minęło wystarczająco dużo czasu, odkąd postawiliśmy stopę na tych terenach, w czymkolwiek nawet przypominającym to, jak zamierzano w nie grać, że nawet dla tych z nas, którzy byli tam za pierwszym razem, wciąż możemy mieć to samo poczucie odkrycia, które czuliśmy za pierwszym razem. W BCC każdy znajdzie coś dla siebie i jest to świetna zabawa.

Leveling

Może to zabrzmi dziwnie dla niektórych, ale ja naprawdę nie mogłem się doczekać levelowania i ponownego przechodzenia questów w każdej strefie. Byłem tym bardziej zainteresowany niż raidowaniem, co dla mnie, jako wieloletniego raidera, jest dziwne. Sposób, w jaki w TBC zrobiono fabułę levelowania jest zasadniczo inny niż w Retailu, przynajmniej od czasów Legionu, choć prawdziwa zmiana w opowiadaniu historii zaczęła się prawdopodobnie już w Wrath. W BCC, każda strefa ma swoją oprawę i rzeczy, które pasują do nadrzędnej fabuły, ale jest ona mniej zdefiniowana niż teraz. Pod pewnymi względami wszystko w strefach BCC jest jak questy poboczne, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Jest tu wiele zwykłych questów, ale jest też wiele ciekawych, małych questów, które nie są bezpośrednio powiązane z fabułą rozszerzenia.

Kiedy BCC wystartowało po raz pierwszy, było oczywiście mnóstwo ludzi biegających dookoła i próbujących zdobyć poziom, co oznaczało czekanie na respawny lub walkę z innymi graczami o znaczniki. Jedną z różnic, jaką zauważyłem w tym rozszerzeniu jest to, że gracze wydają się mniej chętni do łączenia się w grupy, aby wykonać zadania, niż miało to miejsce wcześniej na moim serwerze. Oczywiście zależy to od serwera, ale ja zauważyłem dużo więcej przypadków, w których ludzie walczą o znaczniki, zamiast po prostu grupować się, aby pomóc wszystkim w tym samym czasie. Początkowo było to trochę rozczarowujące, ponieważ pomocność ludzi na moim serwerze była zawsze jednym z plusów gry w Classicu.

Problem ten uległ pewnej poprawie w miarę postępów w ekspansji i mniej ludzi leveluje/więcej leveluje alty w tym momencie. Po pierwsze, ponieważ nie ma tak wielu ludzi, wejście i zrobienie tego, czego potrzebowałem, stało się łatwiejsze z biegiem czasu z powodu braku konkurencji. Po drugie, wszyscy wydają się być nieco bardziej wyluzowani, jeśli chodzi o sprawy ogólne. Może to dlatego, że wszyscy levelujący obecnie są "za krzywą", więc jest mniejsza presja na zdobycie maksymalnego poziomu jak najszybciej, albo ludzie podchodzą bardziej spokojnie do levelowania altów. Tak czy inaczej, dla graczy, którzy szukają ekscytującego doświadczenia w levelowaniu, a nie chcą grindować lochów przez cały dzień, levelowanie poprzez questowanie w różnych strefach jest świetną opcją, nawet jeśli chcesz szybko osiągnąć poziom.

Mówiąc o lochach, szczerze mówiąc zapomniałem jak wiele ich jest i jak wspaniałe i zabawne są wszystkie. Jest 15 różnych lochów, a każdy z nich ma swój hub, dzięki czemu przechodzenie pomiędzy lochami w jednym hubie jest niezwykle proste. Niektóre z nich nie są dostępne aż do osiągnięcia maksymalnego poziomu, jak Black Morass, podczas gdy inne są dostępne od razu po przejściu przez portal. Chociaż znalezienie grupy może być czasami trudne, jeśli nie masz grupy, zwłaszcza jako DPS, gorąco polecam to robić, kiedy tylko masz okazję. Oprócz lepszego ekwipunku, niż oferuje większość questów, są one również naprawdę zabawne i opowiadają swoje własne historie. Dodatkowo, jeśli jesteś zainteresowany raidowaniem, będziesz musiał wykonać kilka questów dla attunementów, a także kilka heroików dla ekwipunku.

World of Warfraft: The Burning Crusade Classic

Maksymalny poziom doświadczenia

Jedną z najtrudniejszych rzeczy dla gildii było przejście z 40-osobowych rajdów na 10-osobowe Kara i 25-osobowe rajdy przez resztę rozszerzenia. Szczególnie zabójcze było przejście z 40 na 10 ludzi. Wiem, że niektórzy powiedzą, że 40 osobowy raid mógłby zostać po prostu podzielony na cztery 10 osobowe grupy i byłoby dobrze, ale to nie tak działa. Skład jest trochę problemem, większość gildii nie ma ośmiu dobrze wyposażonych czołgów, więc nie mogliby szybko zebrać tych czterech grup. Zwerbowanie takiej ilości czołgów nie byłoby też na dłuższą metę dobrym rozwiązaniem, ponieważ po przejściu na rajdy 25-osobowe nie potrzeba już ośmiu czołgów. Poza tym, w 40 osobowym raidzie gildie mogą sobie pozwolić na graczy, którzy nie są tak silni. W dziesięcioosobowym raidzie każdy musi się sam o siebie troszczyć.

Nie jest zaskoczeniem, że to się sprawdziło również w BCC. Moja gildia miała na początku problemy, gdy zebrała na Karę tyle grup, ile tylko mogła, nie zwracając uwagi na skład raidu i na to, czy wszyscy są gotowi na raid. Oczywiście dostosowali się oni do tego i teraz systematycznie się rozwijają, ale nie jest to tylko moja gildia, która miała z tym problemy. Jest to częsty problem, szczególnie dla gildii, które skłaniają się ku bardziej swobodnej stronie rzeczy. Wydaje się jednak, że gildie radzą sobie z tymi wyzwaniami najlepiej jak potrafią, co jest najlepszym, na co możemy liczyć, ponieważ naprawienie tego problemu wymagałoby dość poważnych zmian w BCC.

Mimo to raidy w BCC należą do najlepszych w historii WoW. Dzięki stopniowej premierze możemy skupić się na Karazhan, Gruul's Lair i Magtheridon's Lair i docenić je za to, czym są. Biorąc pod uwagę, że Karazhan jest tylko 10 osobowy, a Gruul's Lair i Magtheridon's Lair są bardzo małymi rajdami, Sepentshrine Cavern i Tempest Keep szybko by je przyćmiły, co byłoby prawdziwą szkodą.  Karazhan ma jedne z moich ulubionych walk w okresie raidów i jest świetnym przeżyciem. Zarówno Gruul's jak i Magtheridon mają również kilka godnych uwagi aspektów.

Jakieś zmiany?

Jedną z mantr Classic było to, że będzie to Vanilla z bardzo małą ilością zmian. Podstawową ideą było to, że Blizzard chciał zapewnić autentyczne doświadczenie z gry w wersji waniliowej, ale także wprowadzić zmiany, aby poprawić rzeczy, które miały sens. Ogólnie rzecz biorąc, zmiany te były bardziej ukierunkowane na wierność doświadczenia niż na cokolwiek innego. Na przykład, przedmiot OP w Vanilli, ale niewiele osób o nim wiedziało, więc nie był ruszany, prawdopodobnie zostałby zneutralizowany w Classicu, ponieważ wszyscy ogólnie wiedząc o nim, wszystko zbalansowali. Kolejnym przykładem może być rozpoczynanie klas w momencie, gdy były one bliskie końca Vanilli, a nie w stanie, w którym się pojawiły. W BCC, Blizzard wprowadził o wiele więcej zmian w stosunku do pierwotnej wersji TBC.

Niektóre ze zmian w BCC były doskonałym wyborem i są dokładnie takie, jakie należało wprowadzić. Na przykład, umożliwienie Paladynom obu frakcji dostępu do tych samych pieczęci od samego początku było doskonałym wyborem. Chociaż nie rozwiązało to problemu braku równowagi frakcji, ponieważ nigdy nie była to tylko jedna lub dwie rzeczy, które do tego prowadziły, to była to zmiana, która z pewnością pomogła. Również wstrzymanie Góry Hyjal do fazy trzeciej, zamiast udostępnienia jej w momencie premiery, było mądrym wyborem i miało sens, jeśli weźmiemy pod uwagę poziom tej zawartości pod względem trudności.

Tym, co tym razem przysporzyło Blizzardowi więcej kłopotów, są zmiany kosmetyczne i oferowanie boostów. Zmiany kosmetyczne to przedmioty takie jak wierzchowce jaszczurów, nowa animacja hearthstone'a czy imp w kuli. Jeszcze w TBC, specjalne zabawki i wierzchowce można było zdobyć kupując pakiety kart i mając szczęście otrzymać taką, jaką się chciało (nie wspominając o zwierzakach, które można było zdobyć kupując edycje kolekcjonerskie). Ogólnie rzecz biorąc, nie przeszkadzają mi kosmetyki, które można zdobyć kupując je bezpośrednio (lub kupując wersję deluxe gry). Możesz kupić to, co chcesz bezpośrednio, zamiast kupować tony pakietów, aby mieć szansę na zdobycie tego, co chciałeś, jest o wiele lepsze. Jednakże, oznacza to również, że więcej ludzi jeździ na swoich specjalnych jaszczurach, niż kiedykolwiek jeździło na Widmowych Tygrysach.

Boosty do 58 poziomu to dla wielu osób zupełnie inna sprawa i szczerze mówiąc, narzekam na to o wiele bardziej niż na kosmetyki. Głównym zarzutem dotyczącym boostów jest to, że gracze nie uczą się grać swoją klasą, gdy ją boostują, a potem przeszkadzają im to w lochach i rajdach. Tak, kiedy boostujesz, otrzymujesz wiele umiejętności naraz i może to być dość trudne. Dodatkowo, nie dostaniesz wystarczająco dużo złota, aby kupić wszystkie umiejętności, więc możesz nie nauczyć się niektórych istotnych umiejętności. Zdecydowanie nie polecam nikomu boostowania swoich pierwszych postaci z tych wszystkich powodów. Jednak to, jak klasy grają na maksymalnym poziomie różni się od tego, jak grają podczas levelowania, a większość graczy musi nauczyć się maksymalnego stylu gry, nawet po powolnym levelowaniu. Więc, szczerze mówiąc, jest to rodzaj prania.

Wnioski

Burning Crusade Classic to świetne wprowadzenie jednych z najlepszych rozszerzeń Blizzarda do tej pory. Jest to doskonałe doświadczenie dla weteranów i graczy, którzy nie mieli okazji doświadczyć Burning Crusade za pierwszym razem. Jeśli jednak szukasz autentycznego doświadczenia z TBC, to nie jest to to. To znaczy, nie możesz tego osiągnąć, ponieważ częścią tego doświadczenia jest to, że wszyscy wiedzieliśmy tak mało o wewnętrznym funkcjonowaniu WoW i nie ma sposobu, aby to odtworzyć. Jeśli szukasz wersji WoW, który jest trochę wolniejsze tempo i mniej handholding (chyba, że, oczywiście, masz pewne dodatki), to powinieneś prawdopodobnie dać Burning Crusade Classic spróbować.